Film, który rozwala! Prawdziwa prawda o graczach RPG!
Ubaw po pachy
Pozdrawiam!
Malleusbellum

Film, który rozwala! Prawdziwa prawda o graczach RPG!
Ubaw po pachy
Pozdrawiam!
Malleusbellum
Lubię kulturę maoryską i polinezyjską w ogólności. To jest coś niezwykłego, zupełnie inna bajka niż ta bajka nasza – europejska. Widzieliście kiedyś maoryski taniec wojenny haka? To taniec wojenny niosący najwięcej siły spośród wszystkich, jakie dotąd widziałem. Wywiera niezwykłe wrażenie. Wyobraź sobie, jak mógłby wyglądać taniec wojenny jakiś barbarzyńców w warhu, albo może elfów? Albo goblinów? (Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tańca drewnianych krasnoludów…)
Ringa pakia
Uderz dłońmi o uda
Uma tiraha
Wypnij pierś
Turi whatiaZegnij kolana
Hope whai ake
Niech biodra prowadzą
Waewae takahia kia kino
Uderzaj stopami najmocniej jak potrafisz
Ka Mate! Ka Mate!
To jest Śmierć! To jest Śmierć!
Ka Ora! Ka Ora!
To jest Życie! To jest Życie!
Tenei te ta ngata puhuru huru
To jest kudłata istota
Nana nei i tiki mai
Która sprawiła że świeci słońce
Whakawhiti te ra
Idź w szyku! Idź w szyku!
A upane ka upane!
Podążaj w ciasnym szyku!
A upane kaupane whiti te ra!
Ku świecącemu jasno słońcu!
Hi!!
Pooglądajcie sobie haka, które można znaleźć na tubie (najlepsze chyba są te wykonywane przez nowozelandzką drużynę rugby – All Blacks). Najlepiej pump up the volume swoich systemów audio (hi, ale mi się powiedziało)
Otworzyłem właśnie nową kampanię, aby móc przełączać się z jednej (tej poprzedniej, której demka i streszczenia możesz znaleźć na tym blogu), na drugą – w zależności od stopnia wyjałowienia wyobraźni.
Występują (ci sami co poprzednio gracze): Winfried, rycerz zakonu Płonącego Słońca, który – walcząc na północy – doznał w wyniku nieznanych wydarzeń częściowej amnezji, oraz Ulrik, elf-podrzutek, wychowany przez wieśniaków na prośbę (a raczej kategoryczny rozkaz) swojego ojca (?).
Demko przed sesją szło tak:
Winfried ocknął się, mając wrażenie, jakby przed chwilą śnił o czymś potwornie istotnym, a co rozpłynęło się bez śladu we mgle niepamięci. Leżał w niewygodnej pozycji wśród paproci i mchów.
Wokół porozrzucane były najróżniejsze sprzęty, przyozdobione szczątkami wozu. Ciężki pojazd przygniótł woła i chyba przetrącił mu kręgosłup, bo zwierzę tłukło bezsilnie łbem i przednimi nogami, nie mogąc się wydostać.
Podniósł się i postąpił kilka kroków w kierunku martwego rycerza. Połamane ręce, rozbity hełm, reszta ciała pod martwym rumakiem. Nawet po śmierci wzbudził w Winfriedzie grozę – ohydne ornamenty i bluźniercze sentencje pokrywały pancerz, a godło na tarczy symbolizowało jedną z potęg Chaosu – Tego, Który Plącze Ścieżki.
Wzdrygnął się z zimna zdając sobie sprawę, że odziany jest tylko w lnianą koszulę sięgającą kolan. Wśród porozrzucanego dobytku spostrzegł nagle swój rodowy miecz, który dostał od ojca. Chwycił go w dłoń.
Zaczął wspinać się stromą ścianą jaru ku górze, ku traktowi, gdy usłyszał wołanie o pomoc.
Ulrik wiedział, że w ten sposób ryzykuje rychłą śmierć, jednak zdecydował się wzywać ratunku mimo wszystko. Koń pod nim zadreptał zdenerwowany. Powróz na szyi otarł się nieprzyjemnie o skórę, lina naprężyła się. Wciąż miał nadzieję, że któryś z jego ludzi jeszcze żyje i przyjdzie mu z pomocą. Uspokoił konia melodyjnym głosem.
Czuł ogromne brzemię porażki. Wszędzie wokół leżały martwe ciała jego gwardzistów w śmiertelnym uścisku z trupami napastników. Konkluzja niestety była smutna: ktoś zdradził.
Popatrzył na dwójkę wisielców, starego Arno i młodziutką Helene. Niedługo do nich dołączy, jeżeli nie zdarzy się jakiś cud.
Winfried wypełzł z krzaków, osłaniając oczy od jasnego, słonecznego światła. Całe ciało drżało mu, jakby dopiero co przebudził się po trwającym miesiąc śnie.
Roztaczający się przed nim obraz leśnego duktu nie był przyjemny. Rozczłonkowane ciała, kałuże i bryzgi krwi, nieprzyjemnie lśniące w słońcu wnętrzności i otwarte rany. Twarze wykrzywione bólem i twarze oszpecone żelazem. Kilka koni spokojnie skubiących trawę. Dwóch wisielców. I jeden niedoszły, gapiący się na Winfrieda oczami zdradzającymi skrajne zdumienie. Stał na koniu, balansując lekko, a na szyi zadzierzgniętą miał pętlę powrozu.
A teraz krótkie streszczenie krótkiej sesyjki:
Winfried wydostawszy się z parowu uwolnił Ulrika. Ulrik opowiedział mu historię całego zajścia, wyjaśnił mu także przyczynę jego (Winfrieda) stanu. Otóż zapadł on na ciężką chorobę w wyniku odniesionych ran i on (Ulrik) wiózł go właśnie do znachorki. Jednakże podczas ataku bandy Chaosu jeden z napastników zamienił się w kopię Winfrieda i uciekł w las. Ulrik zasugerował, że częściowa amnezja Winfrieda jest wynikiem kradzieży wspomnień dokonanej przez owego mutanta/ducha/demona/whatever.
c.d.n.
Przeżyliśmy kolejny rok pełen erpegowych doświadczeń i przyjemnych spotkań. Niech następny, Nowy 2008 Rok, będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej ekscytujący!!!
Szczęścia, Zdrowia, Pomyślności i Radości
Ran Szarpanych w Ogniu Warha Zadawanych!
Aloha!
Malleusbellum
Pisałem już o smokach w artykule Władcy Ognia, który był inspirowany filmem Reign of Fire. Poniżej zamieszczam kilka montaży z tuby oraz trailer, abyś mógł (jeśli tego dotąd nie widziałeś) zobaczyć najlepszą wizualizację smoka w historii kina. Film Reign of Fire ma postapokaliptyczny klimat, ale – przynajmniej ja – nie mogę odmówić mu warhowych konotacji. Szczególnie Van Zan, skaczący z wieży z toporem w rękach… Dla mnie – kwintesencja Zabójcy Smoków.
Godne uwagi jest zaobserwowanie, jak smok wykańcza całą twierdzę, wpuszczając do środka swój ognisty oddech. Albo jaką siłę niszczenia ma zionięcie wykonane z lotu koszącego. Rycerz kontra smok? Śmiechu warte!
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Doskonałe, w warhowym klimacie, grafiki i ilustracje produkuje Keith Thompson. Możecie zapoznać się z galerią jego prac pod adresem: www.keiththompsonart.com
Poniżej wspaniały Pestilential Knight. Zwróćcie uwagę na bogactwo detali i symboli.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
W dniu dzisiejszym podjęliśmy współpracę z firmą “DP”, która świadczy usługi kurierskie w całym Starym Świecie. “Doręczyciel Padający” gwarantuje dostarczenie każdego rodzaju wiadomości bez świadków. Doręczyciele są jednorazowi i specjalnie przeszkoleni. W zależności od zasięgu – czyli długości trasy – doręczyciel padający jest szpikowany jedną, dwiema bądź trzema strzałami. W wyjątkowych sytuacjach podajemy bełty lub truciznę, albo jedno i drugie.
Uwaga! Wedle dekretu Miłościwie Nam Panującego Cesarza Karla Franza, w sprawie składowania odpadów niebezpiecznych, obowiązek utylizacji doręczycieli padających spoczywa na odbiorcach.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Akurat tak się składa, że bardzo lubię bawić się grafiką w photoshopie. Jeżli masz zacięcie do samodzielnej pracy w programach graficznych, to może zechcesz pokusić się o własnoręczne przygotowywanie oryginalnych map na sesyjki. Aby opanować tę sztukę, możesz zechcieć obejrzeć sobie serię filmów instruktażowych, pokazujących proces tworzenia map do gier fantasy.
Zobacz tutaj: http://revver.com/playlist/show/202801 albo na tubie:
Jeżeli chcesz, abym poświęcił temu tematowi więcej czasu (i na przykład przygotował tutorial opisujący tworzenie mapy w photoshopie – po polsku), to napisz w komentarzu wszystkie swoje pytania i uwagi.
Pozdrawiam!
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Blog ten z założenia ma promować “Naszego wynaturzonego warha” i nie sięgać zbyt daleko gdziekolwiek poza nasze małe, błotniste podwórko. Jednak Imć Borejko śmiał napisać tak dobrego posta na swoim blogu (który przemianował jakiś czas temu na P.O.G.R.O.M.), że postanowiłem Was wszystkich – Czytelników, do przeczytania tego, co miał do napisania Borejko, zachęcić.
Okolice gier fabularnych – fantomatyka Stanisława Lema
W mojej opinii powinni to przeczytać ci z Was, którzy są zachłyśnięci erpegiem i próbują z niego uczynić coś, czym nie jest – psychodramę, terapię, ucieczkę od problemów rzeczywistości, niszę dla własnego alter ego, cholera wie co jeszcze, czym erpeg nigdy nie będzie.
He he, staje mi przed oczami ten fragment filmu “300″, wiecie, ten w którym król Leonidas wrzeszczy: THIS IS SPARTA! (hmm, greki mi to nie przypomina… nie ważne)
Chciałbym tak samo wrzasnąć: TO JEST ZABAWA!
No nic, koniec moralizowania i w ogóle, i tak każdy wie swoje. Ale Borejkę przeczytać można i tak
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Jak wymyślić coś, co nie będzie kolejną kalką? Coś oryginalnego?
Odpowiedź jest jedna: skojarz ze sobą coś, co nie da się dopasować.
Brzmi jak z Konfucjusza, co nie? Ale sprawa jest banalnie prosta. Technika nazywa się “burzą mózgów dla jednej osoby”. Jednym z jej wariantów, który stosuję, jest zapuszczenie iTunes albo Winampa w opcji “shuffle” – czyli losowego odtwarzania – i czytanie tytułów utworów. Jeśli ma się w zbiorze dużo soundtracków z filmów i gier (metal też obfituje w dziwaczne tytuły), to co chwila pojawiają się jakieś ciekawe słowa kluczowe… Sprawdźmy: oto wyciąg z mojej szufli w ajtjunsie (wybieram pojedyncze słowa czy wyrażenia):
Teraz turlamy sobie k10. Wypadło 1 i 2. Hmm.
No i mamy teraz co kojarzyć ze sobą. “Rytm życia” i “wyzwanie”. Cholera! (Cóż, to trzeba się teraz wysilić)
Rytm życia to oczywiście metafora, przeróbmy ją więc na coś konkretnego, niech to będzie na przykład nazwa rytuału Tzeentcha. Wyzwanie – sprawa jasna. Tylko kto podejmuje to wyzwanie? Na czym ono polega? Niech więc to będzie (nie, nie mag, zbyt banalne i oczywiste) młody strażnik miejski, który odnalazłszy gdzieś w jakiś okolicznościach tubę ze zwojem, podejmuje wyzwanie spieniężenia go. Musi dotrzeć do odpowiednich ludzi nie narażając się na kłopoty.
Tak może wyglądać proces wymyślania scenariusza czy czegokolwiek.
Miłej zabawy podczas weekendu!
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Jest taki fajny, krótki filmik o Inkwizycji, na podstawie opowiadania A. E. Poe. Możecie obejrzeć na tubie:
Być może zainspiruje was do robienia okropnych, mrocznych i wynaturzonych scenariuszy
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Od dawna używam do pracy map myśli (autorstwa Tony Buzana). Bardzo lubię program Personal Brain do układania sobie różnych rzeczy w warhu. Tak wygląda część jego interfejsu:

Dzięki możliwości linkowania ze sobą różnych elementów oraz ich naturalnemu, zgodnemu z pracą mózgu, uporządkowaniu – praca MG jest łatwiejsza, a kreatywność wznosi się na wyżyny.
Program jest za darmo do ściągnięcia z www.thebrain.com
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Na blogu ‘panopticum‘ można znaleźć wybór z twórczości różnego rodzaju dewiantów i psycholi
Na przykład ta urocza para gobasów…

… czyż nie jest słodka?
Szukający inspiracji Masakratorzy Gry powinni odwiedzać często stronę www.deviantart.com. Mniamuśna strawa. Pycha.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl

Ładny warhowy zamek. Zdjęcie pochodzi ze strony www.castles.nl
Więcej interesujących fotografii ruin i zamków jest na stronie www.raymsfotosite.web-log.nl
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Będzie krótko
Zapomnij o scenariuszu w formie sfabularyzowanej. Żadnych historii. Gracze i tak wyjdą za mapkę.
Zamiast tego rób wyrazistych enpeców (BN) posiadających własne motywacje i cele oraz zasoby i powiązania.
Dodaj do tego lokacje wymyślone w taki sposób, żeby wprowadzały interesujące środowisko do spotkań.
Wymieszaj wszystko ładnie i podawaj schłodzone
Nie no, bez przesady, trochę żartuję – oczywiście powinieneś mieć jakiś plan scenariusza, ale ogranicz go do totalnego zarysu.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Wyczytałem w Roleplaying Tips Weekly fajny pomysł na szybkie rozpoczęcie rozgrywki bez konieczności przygotowywania postaci w całości.
Przypomnij sobie, jak to jest podczas czytania książki. Nie wiesz wszystkiego o bohaterze. A nawet więcej – w dobrych książkach nie wiesz o bohaterze prawie nic długo długo, aż do finału!
Testujemy właśnie to podejście w nowej kampanii, którą mam zamiar rozpocząć równolegle do poprzedniej, tej o Himmelsturmie i takich tam… Gracze wymyślają koncepcję postaci (czyli profesję i podstawowe informacje o bohaterze, jakie chcą abym uwzględnił podczas prowadzenia), wpisując tylko statystyki i ewentualnie niektóre umiejętności, wady i zalety. Oczywiście można zrobić wygląd, może też ekwipunek. Ale nie trzeba! Wszystko można zrobić podczas sesji! Dostają na łapę 150 punktów (gramy w Gurpsie…) minus to co już zużyli i zaczynamy.
Wygląda to tak, że podczas sceny gracz może zdecydować o swojej postaci. Na przykład, czy umie walczyć korbaczem, czy umie otwierać drzwi wytrychem, czy jest szybka i zwinna, czy nie… Przed podjęciem decyzji istnieje jedynie zarys, po jej podjęciu – wpisujemy na kartę co trzeba, odejmujemy punkty. I gramy dalej!
Pozdrawiam wszystkich!
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Sesja 02 czerwca 2007
Bohaterowie siedzieli w zamknięciu oczekując na rozwój wypadków. Gotard wespół z całą kompanią, Hans zamknięty w kurniku na uboczu. Nastrój stawał się coraz bardziej podły, a nastawienie do wieśniaków coraz bardziej wrogie.
Dieter Morr, świeżo awansujący na sługę Hansa wioskowy znachor, w zamiarze udzielenie pomocy swojemu nowemu mistrzowi dopuścił się podwójnego morderstwa – otruł wioskowego władykę Roberta oraz Erasmusa Ebwaina, przywódcę rodzącej się w Meiringen rebelii.
Pioter znalazł w sieci taki ultrawarhowy zamek, że uznałem za niezbędnie konieczne dla dobra ludzkości wsadzić tu obrazek i puścić linka (właściciel strony na pewno się ucieszy darmową promocją)

Zdjęcie pochodzi ze strony: www.zamky-hrady.cz. Jest tam jeszcze parę interesujących fotek.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
sesja 11 maj 2007
Widok, który roztoczył się przed wędrowcami, natchnął serca nadzieją i radością. Kilkanaście chat przycupnęło wokół dużego budynku z kamienną wieżą. Z kominów wesoło unosił się dym, przywodząc na myśl strawę warzoną w kociołkach, rumiane oblicza wiejskich gospodyń pochylających się nad paleniskiem i rozdmuchujących żar, dzieci ganiające po klepiskach za kurami i psami, staruchy piskliwie śpiewające pod nosem weselne pieśni. Ciepły, przyjazny dom, schronienie i wytchnienie dla umęczonych podróżnych.
Jak to zobaczyłem to po prostu umarłem ze śmiechu!
Film dedykuje tym wszystkim graczom, którzy zatracili kontakt z rzeczywistością i nigdy nie całowali się z dziewczyną, nie mówiąc o robieniu innych rzeczy ]:->
Dla dojrzałego odbiorcy, znającego bądź to język francuski, bądź to angielski (rzuć monetą, jeżeli znasz oba i nie możesz się zdecydować którego użyć).
Link bezpośredni: http://video.google.com/videoplay?docid=-5825493270005637835
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Grzebię co jakiś czas na stronie Galbadia Hotel, udostępniającej za darmo muzykę, przeglądając soundtracki z gier i anime. Oprócz takich “standardów” jak muzyka z Warcrafta czy z Baldurs Gate, które można ściągnąć bez szukania, szperam w poszukiwaniu jakiś nieznanych mi albumów. No i znalazłem np. Death Note Movie Original Soundtrack autorstwa Kenji Kawai, autora sławnego soundtracku do filmu Ghost in the Shell. Niby to nie do końca warhowe, ale zasługuje na uwagę.
Jeśli znajdziesz coś na stronie Galbadia Hotel nadającego się do warha, to napisz proszę w komentarzu.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Ciekaw jestem skąd są te fragmenty o elfie…
Znalezione dzięki Per Mortis Ad Gloria.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Czy nie widzisz, jak wszystko wokół podlega rozkładowi? Twoje ciało, twoje bogactwo, twoja miłość? Przyłącz się do nas, zaakceptuj fakt, że rozkład jest nieunikniony! Zaakceptuj rozkład i uwolnij się od mżonek o nieśmiertelności w dostatku i niezniszczalnej miłości, poczuj prawdziwą wolność! Nie walcz z rozkładem, zaakceptuj go, uczyń go treścią swojego życia a poczujesz siłę i moc, jakiej nie dostępują zwykli śmiertelnicy!
– z kazania Adalbertusa Rottena, Pierwszego Mistrza Zielonego Kręgu Nurgle’a
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Jakiś czas temu zamieściłem link do zbioru herbów niemieckiego rycerstwa. Dzisiaj znalazłem stronę, która znacząco uzupełni wiedzę na temat heraldyki każdego Mistrza Gry. Oprócz dokładnego wyjaśnienia reguł rządzących konstruowaniem herbów zawiera również opisy herbów w kilku językach, w tym w “języku warhammera” – niemieckim, dzięki czemu można od razu odpowiednio “nazwać” herb.
Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.
Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl
Oto lista kilkudziesięciu przesądów, którymi możesz ubarwić swoją grę. Jeżeli masz ochotę, to zachęcam do dodawania własnych!