The Gamers!

•10 Listopad 2008 • 1 komentarz

Film, który rozwala! Prawdziwa prawda o graczach RPG! 😉 Ubaw po pachy 😀

Pozdrawiam!

Malleusbellum 🙂

Maoryskie Haka

•26 Styczeń 2008 • 3 komentarzy

Lubię kulturę maoryską i polinezyjską w ogólności. To jest coś niezwykłego, zupełnie inna bajka niż ta bajka nasza – europejska. Widzieliście kiedyś maoryski taniec wojenny haka? To taniec wojenny niosący najwięcej siły spośród wszystkich, jakie dotąd widziałem. Wywiera niezwykłe wrażenie. Wyobraź sobie, jak mógłby wyglądać taniec wojenny jakiś barbarzyńców w warhu, albo może elfów? Albo goblinów? (Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tańca drewnianych krasnoludów…)

Ringa pakia

Uderz dłońmi o uda

Uma tiraha

Wypnij pierś

Turi whatia

Zegnij kolana

Hope whai ake

Niech biodra prowadzą

Waewae takahia kia kino

Uderzaj stopami najmocniej jak potrafisz

Ka Mate! Ka Mate!

To jest Śmierć! To jest Śmierć!

Ka Ora! Ka Ora!

To jest Życie! To jest Życie!

Tenei te ta ngata puhuru huru

To jest kudłata istota

Nana nei i tiki mai

Która sprawiła że świeci słońce

Whakawhiti te ra

Idź w szyku! Idź w szyku!

A upane ka upane!

Podążaj w ciasnym szyku!

A upane kaupane whiti te ra!

Ku świecącemu jasno słońcu!
Hi!!

Pooglądajcie sobie haka, które można znaleźć na tubie (najlepsze chyba są te wykonywane przez nowozelandzką drużynę rugby – All Blacks). Najlepiej pump up the volume swoich systemów audio (hi, ale mi się powiedziało) 😀

Czytaj dalej ‚Maoryskie Haka’

Warh B

•2 Styczeń 2008 • Dodaj komentarz

Otworzyłem właśnie nową kampanię, aby móc przełączać się z jednej (tej poprzedniej, której demka i streszczenia możesz znaleźć na tym blogu), na drugą – w zależności od stopnia wyjałowienia wyobraźni.

Występują (ci sami co poprzednio gracze): Winfried, rycerz zakonu Płonącego Słońca, który – walcząc na północy – doznał w wyniku nieznanych wydarzeń częściowej amnezji, oraz Ulrik, elf-podrzutek, wychowany przez wieśniaków na prośbę (a raczej kategoryczny rozkaz) swojego ojca (?).

Demko przed sesją szło tak:

Winfried ocknął się, mając wrażenie, jakby przed chwilą śnił o czymś potwornie istotnym, a co rozpłynęło się bez śladu we mgle niepamięci. Leżał w niewygodnej pozycji wśród paproci i mchów.

Wokół porozrzucane były najróżniejsze sprzęty, przyozdobione szczątkami wozu. Ciężki pojazd przygniótł woła i chyba przetrącił mu kręgosłup, bo zwierzę tłukło bezsilnie łbem i przednimi nogami, nie mogąc się wydostać.

Podniósł się i postąpił kilka kroków w kierunku martwego rycerza. Połamane ręce, rozbity hełm, reszta ciała pod martwym rumakiem. Nawet po śmierci wzbudził w Winfriedzie grozę – ohydne ornamenty i bluźniercze sentencje pokrywały pancerz, a godło na tarczy symbolizowało jedną z potęg Chaosu – Tego, Który Plącze Ścieżki.

Wzdrygnął się z zimna zdając sobie sprawę, że odziany jest tylko w lnianą koszulę sięgającą kolan. Wśród porozrzucanego dobytku spostrzegł nagle swój rodowy miecz, który dostał od ojca. Chwycił go w dłoń.

Zaczął wspinać się stromą ścianą jaru ku górze, ku traktowi, gdy usłyszał wołanie o pomoc.

Ulrik wiedział, że w ten sposób ryzykuje rychłą śmierć, jednak zdecydował się wzywać ratunku mimo wszystko. Koń pod nim zadreptał zdenerwowany. Powróz na szyi otarł się nieprzyjemnie o skórę, lina naprężyła się. Wciąż miał nadzieję, że któryś z jego ludzi jeszcze żyje i przyjdzie mu z pomocą. Uspokoił konia melodyjnym głosem.

Czuł ogromne brzemię porażki. Wszędzie wokół leżały martwe ciała jego gwardzistów w śmiertelnym uścisku z trupami napastników. Konkluzja niestety była smutna: ktoś zdradził.

Popatrzył na dwójkę wisielców, starego Arno i młodziutką Helene. Niedługo do nich dołączy, jeżeli nie zdarzy się jakiś cud.

Winfried wypełzł z krzaków, osłaniając oczy od jasnego, słonecznego światła. Całe ciało drżało mu, jakby dopiero co przebudził się po trwającym miesiąc śnie.

Roztaczający się przed nim obraz leśnego duktu nie był przyjemny. Rozczłonkowane ciała, kałuże i bryzgi krwi, nieprzyjemnie lśniące w słońcu wnętrzności i otwarte rany. Twarze wykrzywione bólem i twarze oszpecone żelazem. Kilka koni spokojnie skubiących trawę. Dwóch wisielców. I jeden niedoszły, gapiący się na Winfrieda oczami zdradzającymi skrajne zdumienie. Stał na koniu, balansując lekko, a na szyi zadzierzgniętą miał pętlę powrozu.

A teraz krótkie streszczenie krótkiej sesyjki:

Winfried wydostawszy się z parowu uwolnił Ulrika. Ulrik opowiedział mu historię całego zajścia, wyjaśnił mu także przyczynę jego (Winfrieda) stanu. Otóż zapadł on na ciężką chorobę w wyniku odniesionych ran i on (Ulrik) wiózł go właśnie do znachorki. Jednakże podczas ataku bandy Chaosu jeden z napastników zamienił się w kopię Winfrieda i uciekł w las. Ulrik zasugerował, że częściowa amnezja Winfrieda jest wynikiem kradzieży wspomnień dokonanej przez owego mutanta/ducha/demona/whatever.

c.d.n.

Szczęśliwego Nowego Roku!

•30 Grudzień 2007 • Dodaj komentarz

Przeżyliśmy kolejny rok pełen erpegowych doświadczeń i przyjemnych spotkań. Niech następny, Nowy 2008 Rok, będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej ekscytujący!!!

Szczęścia, Zdrowia, Pomyślności i Radości
Ran Szarpanych w Ogniu Warha Zadawanych! 😉

Aloha!

Malleusbellum

Reign of Fire

•23 Grudzień 2007 • 5 komentarzy

Pisałem już o smokach w artykule Władcy Ognia, który był inspirowany filmem Reign of Fire. Poniżej zamieszczam kilka montaży z tuby oraz trailer, abyś mógł (jeśli tego dotąd nie widziałeś) zobaczyć najlepszą wizualizację smoka w historii kina. Film Reign of Fire ma postapokaliptyczny klimat, ale – przynajmniej ja – nie mogę odmówić mu warhowych konotacji. Szczególnie Van Zan, skaczący z wieży z toporem w rękach… Dla mnie – kwintesencja Zabójcy Smoków. 🙂

Godne uwagi jest zaobserwowanie, jak smok wykańcza całą twierdzę, wpuszczając do środka swój ognisty oddech. Albo jaką siłę niszczenia ma zionięcie wykonane z lotu koszącego. Rycerz kontra smok? Śmiechu warte! 🙂

 


Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.

Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl

Morowy rycerz

•21 Grudzień 2007 • 2 komentarzy

Doskonałe, w warhowym klimacie, grafiki i ilustracje produkuje Keith Thompson. Możecie zapoznać się z galerią jego prac pod adresem: www.keiththompsonart.com

Poniżej wspaniały Pestilential Knight. Zwróćcie uwagę na bogactwo detali i symboli.

pestilential.jpg


Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.

Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl

 

Wysyłka jednorazowym kurierem

•17 Grudzień 2007 • Dodaj komentarz

Subskrybuj blogaW dniu dzisiejszym podjęliśmy współpracę z firmą „DP”, która świadczy usługi kurierskie w całym Starym Świecie. „Doręczyciel Padający” gwarantuje dostarczenie każdego rodzaju wiadomości bez świadków. Doręczyciele są jednorazowi i specjalnie przeszkoleni. W zależności od zasięgu – czyli długości trasy – doręczyciel padający jest szpikowany jedną, dwiema bądź trzema strzałami. W wyjątkowych sytuacjach podajemy bełty lub truciznę, albo jedno i drugie.

Uwaga! Wedle dekretu Miłościwie Nam Panującego Cesarza Karla Franza, w sprawie składowania odpadów niebezpiecznych, obowiązek utylizacji doręczycieli padających spoczywa na odbiorcach.


Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.

Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl