Streszczenie pierwszych czterech sesji

13 maja 2006

Akt I

Najemnicy, przeklinając cały świat i prosząc w duchu Taala o łaskę, desperacko próbowali znaleźć drogę powrotną do szlaku. Wcześniej, wśród śnieżnej nawałnicy, odłączyli się od oddziału patrolującego okolice wsi Feuersbad. Kolejne dni gęstej jak mleko mgły sprawiły, że zapuścili się głęboko w iglaste lasy u podnóży szczytów Gór Szarych.
Nieszczęścia chodzą parami, jak mówią mądrzy ludzie. Po zmroku, rozpaliwszy ogień pod skalną ścianą, najemnicy zostali zaatakowani przez dwa górskie trolle.
Przypadkowo uderzony cielskiem spadającej z góry bestii dzielny Gotard został pozbawiony świadomości, a jego bezwładne ciało potoczyło się w ciemność.
Borys Makarov, dzielny drwal z Kislevu, postawiwszy swoje życie na szali, z furią zaatakował przeciwnika, robiąc zapamiętale. Troll, brocząc krwią z potwornych ran, ostatkiem sił zadał jednak drwalowi niemal śmiertelne rany.
Nie mniej dzielny sługa Gotarda postanowił wycofać się na z góry upatrzone pozycje.
Na ostatku, lecz nie mniej bohatersko, krasnolud Gunnar zmagał się z drugim trollem, który wychynął zza skał.
Wtem zadrżały góry i ziemia rozstąpiła się, pochłaniając zarówno Borysa, jak i jego przeciwnika. Krasnolud również stracił grunt pod nogami i runął w czeluść. Gotard natomiast wespół ze swoim wiernym sługą Hansem, przy pomocy ognia pogonili precz trolla, który stanął im na drodze.
Gunnar odkrył w rozpadlinie przejście do wykonanej czyjąś ręką (ludzką bądź nie ludzką, ważne że reką) komnaty, wnętrze której usłane było wiekowymi szkieletami. Odkrywszy, że wewnątrz znajduje się żywy człowiek, wprawiło Gunnara w konsternację. Postanowił się wycofać, a po chwili Hans wespół z Gotardem wydobył z komnaty cenne znaleziska.
Opowiadając o Bogu Światła, o zaszczycie dostąpienia godności powiernika prehistorycznej wiedzy i potęgi, zaprezentował przyjaciołom niezwykłe, kłujące wręcz w oczy niezwykłością, emanujące niesamowitą energią artefakty. Wręczył Borysowi starożytny topór, którego dotyk od razu wlał w jego ciało nowe siły, a krasnoludowi Gunnarowi starożytną, niezwykle zdobioną księgę. Gunnar, widząc nieziemską jakość i formę zdobień oraz kunszt wykonania, poczuł się strażnikiem niezwykłego bogactwa, jakie przypadło mu w udziale.
Hans, jeszcze przed chwilą sługa, został odmieniony. Ogłosił się Kapłanem Boga Światła, a Gotarda, Borysa i Gunnara – jego Rycerzami i Powiernikami Sekretnej Mocy.

20 maja 2006

Akt II – Intro

Zapadała noc. Siedzieli bez słów pod ośnieżoną skałą. Groza i niezwykłość wydarzeń ostatniego wieczora wyblakły, zasypane grubą warstwą bezustannie sypiącego się z nieba białego puchu. Borys bardzo cierpiał, dyszał ciężko i przewracał oczami. Rany nie były śmiertelne, jednak zimno i upływ krwi zrobiły swoje.
Gunnar wstał z głośnym chrzęstem odzienia. Noc wyssała światło dnia jak szpik z rozłupanej kości. Wiatr hałasował i mocno sypało, widoczność spadła tak, że już nie widzieli przed sobą zupełnie nic. – Idę się wysrać – wykrztusił. Jego ciężkie buciory z głośnym trzeszczeniem zagłębiły się w głębokim na łokieć śniegu. Po chwili nie było go już słychać. Wiatr z jednostajnym uporem nanosił tumany śniegu.
— Gdzie jeeesst-t G-gunnar-r? – wycharczał Borys. Gotard podskoczył jak kot na rozżarzonym piecu, sypiąc wokół śniegiem, którym był cały zasypany. Hans z trudem otworzył zmarznięte powieki. Świtało.
Zamieć najwyraźniej się skończyła. Niebo na wschodzie zasnuło się odcieniami granatu i fioletu, wyraźnie odcinając się od czerni na zachodzie. Bledły ostatnie gwiazdy. Borys i Hans leżeli pod cienką kołdrą śniegu.
— Jak? Gdzie? – wydusił zdezorientowany Gotard. Automatycznie sięgnął do rękojeści broni i równie automatycznie jego ręka opadła z powrotem. Wytrzeszczył oczy, wyraz bezgranicznego zdumienia wypełzł na jego oszronioną twarz.
Ślady pozostawione przez Gunnara były bardzo wyraźne. Prowadziły w prostej linii jakieś 5, może 6 sążni dalej, po czym się kończyły. Krasnoluda nie było.
— Co do wszystkich…? – wysapał Gotard, wypuszczając nosem kłąb pary. Hans tępym wzrokiem obmiótł otoczenie, podnosząc się z jękiem. – Hans, Gunnara… musiało… coś… paatrz! – Gotard podniósł rękę wskazując coś palcem. Borys dźwignął się lekko i wykręcił głowę. – Na Ulryka… – wyszeptał.
Z gałęzi pobliskiego drzewa, na wysokości co najmniej 10 sążni, wysiała część ubrania krasnoluda. Pokrywający ją śnieg nie był w stanie zamaskować szkarłatu zamarzniętej krwi. Pod drzewem, spod śniegu, pokryta warstewką szronu, wystawała podeszwa buta.

Akt II

Borys i Gotard ruszyli w rozciągającą się przed nimi dolinę, pożegnawszy w duchu przepadłego bez śladu Gunnara. Hans wysforował się o dobre pół stai, zmierzając w kierunku wypatrzonych wcześniej śladów dymu. Myśliwska chata była prawie cała przykryta śniegiem, jednak ślady wyraźnie wskazywały na czyjąś obecność.
W chacie znaleźli skrajnie przerażonego, okaleczonego mężczyznę. Virgil von Valdeck został uprowadzony, okulawiony i przeznaczony na rzeź przez dwóch ludzi, którzy oddali swoje dusze służbie mrocznym bogom Chaosu.
Borys, siedzący pod ścianą, w ciszy oddał ostatnie tchnienie. Hans i Gotard zaaferowani przerażającymi słowami Virgila dopiero po chwili zauważyli śmierć kompana. Roztrzęsieni bohaterowie odkryli przy domu dowody potwierdzające opowieść Virgila: pod świeżym całunem śniegu znajdowały się kości przynajmniej kilku ludzi. Oprócz tego w schowku w podłodze złożono kilka sporych szkatuł wypełnionych miedzią i srebrem, wiele niekompletnych pancerzy i broń.
Tak jak przewidział Virgil, wynaturzeni myśliwi nadeszli przed świtem. Zauważywszy ślady obedności Hansa, Gotarda i Borysa, urządzili szturm, wysyłając jako mięso armatnie schwytaną gdzieś kobietę. Bohaterowie, mimo przygotowań, popełnili błąd niedoceniając przeciwników. Hansowi puściły nerwy i wystrzelił w pierwszą wpadającą do chaty sylwetkę strumień magicznej pożogi, oczywiście trafiając kobietę. W chwilę później do wnętrza wtargnął pierwszy z potężnych mutantów, usuwając sobie z drogi tlącą się kobietę strzałem z kuszy, a za nim następny.
Rozpętała się brutalna walka wręcz. Napastnicy bez mrugnięcia okiem znosili ciężkie rany, szyderczym śmiechem oznajmiając swoje oddanie mrocznym bogom. Gdyby nie starożytny miecz znaleziony ostatniej nocy, życie bohaterów skończyłoby się w tej zapomnianej przez bogów i ludzi górskiej chacie. Dobywszy go, Gotard został napełniony niezwykłą mocą, a miecz rzucił się do ataku prowadzony jakby własną wolą. Jednym potężnym ciosem rozpłatał swego adwersarza, podobnie skończył drugi. Losy bitwy odwróciły się w mgnieniu oka. Bohaterowie zwyciężyli. Jednak w ferworze walki okazało się, że Gotard wiedziony szaleństwem zabijania nie był w stanie do końca się kontrolować. Upojony swoją przewagą zadał na oślep ostatni cios, przebijając serce Virgilowi, już cieszącemu się ze zwycięstwa.
Gorzkie to było zwycięstwo. Mimo to Hans i Gotard odetchnęli wiedząc, że przed nimi jeszcze przynajmniej jeden wschód słońca.

25 czerwca 2006

Akt III

Świt przywitał naszych bohaterów w myśliwskiej chacie, w niezbadanej części Szarych Gór. Ołowiane chmury zasnuły niebo, grożąc rychłym załamaniem pogody. Podłożywszy ogień pod zabudowania, Hans i Gotard zwrócili twarze na wschód. W dolinie, jakieś kilka staj przed nimi, samotny wędrowiec walczył o życie.
Widzieli go dobrze, mroźne powietrze było kryształowo przejrzyste i nie utrudniało obserwacji. Szczupły mężczyzna uciekał przed sforą wilków. Chociaż od drapieżników dzielił go duży dystans, to obserwatorzy od razu zrozumieli, że uciekinier nie ma szans na dotarcie do linii lasu w dolinie.
Bohaterowie, niepomni na dzielącą ich od sceny dramatu odległość i niebezpieczny teren, rzucili się na pomoc. Zbliżywszy się na odległość nie większą niż staja, patrzyli bezsilnie, jak pierwszy, najsilniejszy i największy wilk szykuje się do skoku. Nie dane mu było skosztować ludzkiego mięsa. Ofiara w jednej chwili stała się zgubą dumnych myśliwych. Przez dolinę przetoczył się ochrypły okrzyk: „Ignis Infernalis!”. Światło w jednej chwili skondensowało się nad kosturem uciekającego i utworzyło krąg płomienia, który otoczył czarownika, a następnie powiększył się gwałtownie, zmiatając wszystko na swojej drodze. Po wilkach zostały popalone truchła, jednak mężczyzna upadł w śnieg bez przytomności.
Dotarłszy do niego Gotard i Hans zobaczyli starego mężczyznę, ubranego jedynie w przepaskę na biodrach. Całe ciało opasane miał ciasno cienkim skórzanym pasem, spod którego wyzierały gdzieniegdzie skrawki pokrytego dziwnym pismem pergaminu. Wokół niego unosiły się kłęby pary.
Gotard wyruszył szybko z powrotem po pozostawiony podczas biegu ekwipunek, Hans zaopiekował się rannym. Ciągnąc go pod skałę zobaczył na niej dumnego, ogromnego, szarobiałego wilka, który spokojnie mu się przyglądał. Przerażony Hans rzucił się po swoją magiczną różdżkę, a gdy się odwrócił, po przepięknym i jednocześnie mrożącym krew w żyłach zjawisku nie było już śladu.
Odzyskawszy przytomność starzec poprosił bohaterów o ratunek dla siebie i córki. Sporządziwszy prowizoryczne nosze wyruszyli we wskazanym kierunku. Przed wieczorem dotarli do lasu i skrytych weń potężnych skał. Poprowadzeni przez wąską szczelinę w skalnej ścianie zobaczyli ukrytą nieckę, porośniętą rzadkim lasem. Mniej więcej po środku niecki, z ziemi wystawał szczyt wieży jakiejś świątyni, pogrzebanej prawie po sam dach, przechylonej pod niemożliwym kątem.
Pełni obaw weszli do ciemnego wnętrza przez okno. Ściany budowli wykonano z metalu przypominającego brąz i pokryto bogatymi zdobieniami, przedstawiającymi cały przekrój walczących ze sobą istot, od ludzi począwszy, przez elfy, krasnoludów, orków, zwierzoludzi, ogrów, smoki, na demonach skończywszy. Krzywizna podłogi gwałtownie wyprostowała się do poziomu pod ich stopami, więc mogli bezpiecznie i komfortowo przemierzać starożytną konstrukcję. Zeszli kilka kondygnacji wgłąb, docierając do dużego pomieszczenia, zaadaptowanego przez starego maga na izbę mieszkalną, pracownię, kuchnię i sypialnię łącznie. Południową ścianę zajmowały w większości ogromne drzwi zamknięte potężnym zamkiem, powyginane od drugiej strony potężnymi ciosami.
Starzec szybko odzyskał siły, zażywszy miksturę pochodzącą z jednej z kilkunastu fiolek stojących na prowizorycznym regale. Zniknął szybko w małych drzwiach, znajdujących się po zachodniej stronie pomieszczenia, uprzedzając, że idzie doglądnąć swojej córki. Wrócił po kilku chwilach, na tyle długich, że bohaterowie mieli okazję przejrzeć znajdujące się na wierzchu rzeczy i papiery. Znajdowały się wśród nich: imperatorski glejt Inkwizytora, wystawiony w roku 2500 na nazwisko Eytlfriedricha Sextena, księga magii, bardzo rzadkie traktaty naukowe i filozoficzne.
Po powrocie czarownik ugościł bohaterów, poprosił ich w uroczystych słowach, zdradzając wzruszenie, o zaopiekowanie się córką, przekazał im całą swoją spuściznę, zaznaczając, że należy do niej również cała ta starożytna świątynia, która według niego zdolna niegdyś była do przemierzania podniebnych szlaków. Gorzko wspominał swoją historię, mówiąc o swojej niezwykłej pogoni za sławą i mocą, o chwale zdobytej w szeregach Inkwizycji, o paktowaniu z demonami i upadku swojej duszy. Przestrzegał bohaterów przed otwieraniem serca na wpływ Chaosu, przed słuchaniem demonicznych podszeptów, choćby mamiły całym bogactwem świata.
Skończywszy mówić odwinął opasający go splot skórzanego pasa, wszystkie pergaminy i pieczęcie przymocowane do ciała opadły na ziemię, a jego stare ciało w jednej chwili zamieniło się w pył.
Z głębi budowli dobiegł przerażający, nieludzki skowyt.

8 września 2006

Interludium

Hans wiedziony impulsem zgarnął popioły do glinianego dzbana i ustawił go na drewanej półce. Zaświeciwszy dodatkową lampę pochylił się nad starymi, podziurawionymi pergaminowymi kartami, spiętymi w cienką księgę. Napis na pierwszej stronie głosił: Pamiętnik Eytlfriedriecha Sextena. Przełknął ślinę i zaczął czytać…

I
Pamiętnik Sextena - stronica pierwsza

II
Pamiętnik Sextena - stronica druga

III
Pamiętnik Sextena - stronica trzecia

IV
Pamiętnik Sextena - stronica czwarta

V
Pamiętnik Sextena - stronica piąta

VI
Pamiętnik Sextena - stronica szósta

VII

Pamiętnik Sextena - stronica siódma

VIII

Pamiętnik Sextena - stronica ósma

IX

Pamiętnik Sextena - stronica dziewiąta

 

 


Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.

Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl

 

Advertisements

~ - autor: malleusbellum w dniu 13 września 2006.

komentarze 3 to “Streszczenie pierwszych czterech sesji”

  1. Całkiem całkiem – klimatyczne, lecz jeśli spojrzę pod kątem moich graczy, którym jestem Mistrzem odnoszę wrażenie iż uznaliby ową sesję za liniową. Oni są bardzo wyczuleni na punkcie różnych różnistych akcji z niewielką ilością rzutów, tutaj zaś wszystko robi wrażenie z góry zaplanowanego :). No ale może to tylko wrażenie 😉
    Swoją drogą – w jaki sposób robiłeś te dzienniki ??? Tzn. czy jest jakiś program, albo internetowy kreator ? Przydałoby mi się takie coś do pisania listów, na przykład :D. Pzdr.

  2. Dzięki dzięki, cieszę się, że Ci się podobało. Hmm, co do liniowości – to jest zawsze problem, żeby wyważyć odpowiednie zaplanowanie wydarzeń z dobrą dawką przypadkowości. Streszczenie nigdy nie odda klimatu sesji i wszystkich interesujących motywów, wczucia się, zaskakujących odkryć czy niezwykłych dialogów.
    W każdym razie moim się podobało 🙂

    Co do dzienników – pergamin wyciągnięty skądś (bez pozwolenia autora) :->, wyedytowany w Photoshopie, wrzucony do Worda jako tło, no i wydrukowany do PDFa. Strasznie upierdliwa robota, ale było warto, zrobiły na graczach bardzo duże wrażenie.

    Pozdrawiam 🙂

  3. Cześć. Prowadze bloga http://www.khakiplaygame.blogspot.com

    Czytając blogi rpgowe zauważyłem, że wielu prowadzi również mikrobloga.
    Bardzo podoba mi się ten pomysł.
    Zauważyłem jednak, że podobnie jak z platformami blogowymi jesteśmy rozsiani i niezintegrowanie.
    Fajnie by było wspólnie mikroblogować na jednej platformie.
    Stąd pomysł na wspólną inicjatywę zbadania która platforma jest najbardziej lubiana i czytana.

    Stworzyłem ankietkę, która można zagnieździć na blogu w poście.
    A ankiecie mieli by brać czytacze.

    Dzięki temu, że ankieta będzie zagnieżdżając z jednego źródła wszystkie wyniki z bloga będą się sumowały w jednym miejscu.

    Poniżej kod:
    ……………

    ……………
    Jeśli kod się nie wyświetlił chętnie wyślę go mailem: allegrokhaki@gmail.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: