Władcy Ognia – czyli smoki w warhammerze

Ostatnio myślałem o smokach w warhammerze – i postanowiłem coś niecoś o nich napisać. Czym są, skąd się wzięły, jaka jest ich charakterystyka – i przede wszystkim, jakie klimaty i jakie możliwości zabawy wprowadzają do gry.

W moim odczuciu smoki zostały wprowadzone do warhammera wyłącznie dlatego, że tak właśnie nakazywała ówczesna konwencja fantasy. Cóż to by był za świat bez smoków? Smoki są nieodłącznym elementem gatunku fantasy, więc i w warhu będą. No cóż… Tak pewnie rzeczywiście było w późnych latach siedemdziesiątych, kiedy powstawał warhammer.

Ale naprawdę to jest zupełnie nieistotne, dlaczego w warhu są smoki. W moim warhu równie dobrze mogłoby ich nie być, i zupełnie nic by się nie stało, nie miałoby to najmniejszego wpływu na grywalność systemu. Mimo to daleki jestem od postawienia krzyżyka na smokach. Łatwo jest po prostu pozbyć się czegoś – trudniej już zastanowić się nad wprowadzeniem ulepszeń i zmian. Jednym słowem – smoki zostają. Teraz czas na przemyślenie założeń od podstaw.

Skąd wzięły się smoki? Jak przebiegał ich rozwój? Jak wygląda życie smoków?

Bardzo inspirujący jest dla mnie w tej materii film pod tytułem Reign of Fire. Pomijając fakt, że od strony fabularnej prawie nic ciekawego nie wnosi do kinematografii, to jednak smoki zaprezentowane na ekranie są przerażająco realistyczne. Także bohater walczący z nimi, Van Zan, ma wyjątkowo warhammerowy image. Ale do „profesji” zabójcy smoków jeszcze wrócimy.

Skąd wzięły się smoki – to nie ma znaczenia. Wyewoluowały sobie i już. W jakiś sposób natura pozwoliła zaistnieć ostatecznej fazie rozwoju mięsożercy. Tym też są smoki – totalnymi drapieżcami, ultra-zabójcami w świecie „zwierząt”.

W światach fantasy, które są mocno zaludnione przez rasy inteligentne, smoki zostają zmuszone do wyniesienia się w rejony niezamieszkane i dzikie. Ludzie i smoki nie mogą dzielić terytoriów. Ale przecież Stary Świat jest w większości niezamieszkany, dlatego smoków powinno być dosyć sporo… pod warunkiem, że ich ekspansji nie ogranicza poziom ich własnej agresji lub niezdolność do szybkiego rozmnażania się.

Smoki są wyjątkowo długowieczne (przeczytaj także na ten temat: Rzecz elfia) i rosną przez całe swoje życie. Z tego powodu tracą zdolność latania, gdy przekroczą pewną masę krytyczną. Ich ostateczny los jest przypieczętowany od tej chwili, jednak zanim zdechną z głodu gdzieś w skalnej grocie, miną dziesiątki, jeśli nie setki, lat.

Wyobrażam sobie, że smoki dożywające takiego stadium to samice (jak zawsze mogą zdarzać się wyjątki). Jeżeli tak, to wtedy rozpoczyna się okres rozrodu: samiec zostaje zwabiony do leża samicy, gdzie – ryzykując bycie pożartym post coitum przez wygłodzoną smoczycę – przyczynia się do zwiększenia populacji własnego gatunku.

Małe smoczę opuszcza kryjówkę bardzo szybko. Wrodzona agresywność sprawia, że nawet gdy w miocie jest więcej młodych, wszystkie kończą jako przekąska w brzuchu najsilniejszego z nich. Poza tym matka nie potrafi dostarczyć im pożywienia, a całkiem prawdopodobne jest, że znajduje się w letargu. Małemu smokowi są w stanie zagrozić jedynie największe i najagresywniejsze zwierzęta, większość z nich jednak omija go szerokim łukiem zdając sobie sprawę, jak tragiczne w skutkach może być polowanie na tego gada.

Smok uczy się latać w ciągu pierwszego roku życia. Umiejętność ziania ogniem zdobywa dopiero po osiągnięciu dojrzałości płciowej w czasie około 10-15 lat. Bohaterscy rycerze z opowieści zabijający smoki zagrażające okolicznym wsiom na pewno mieli do czynienia z niedojrzałymi osobnikami. Nikt nie pokona dorosłego smoka w otwartej walce. Koniec kropka.

Smoki są bardzo inteligentne. Należy to rozumieć w taki sposób, że są w stanie używać strategii, zastawiać pułapki, czekać na odpowiednią chwilę, kryć się, atakować z wykorzystaniem wszelkich zalet terenu, i tak dalej, używając przy tym swoich doskonałych zmysłów. Smoki – wbrew powszechnej opinii – nie wykształciły ani języka, ani żadnej kultury, nie używają narzędzi ani czarów. Nie są magiczne (do smoków skażonych chaosem dojdziemy za chwilę). Ich odporność na magię wynika z jednej strony z konstrukcji ich umysłu i zdolności do niesłychanej koncentracji uwagi, której praktycznie nic nie jest w stanie zakłócić, a z drugiej – z dużej masy ciała, i wreszcie z trzeciej strony – z posiadania wyjątkowo odpornej na uszkodzenia łuski i skóry. Ta ostatnia cecha może wynikać z faktu, że samce często walczą ze sobą o samice bądź o terytorium, wykorzystując ogień. Po prostu konieczność ewolucyjna.

Smoki pożądają bogactw, skarbów, złota i klejnotów tylko w legendach. Zastanówmy się chwilę… Jak stwór wielkości co najmniej stodoły może interesować się błyskotką wielkości ludzkiej pięści? Złota moneta to już zupełna przesada – przecież to tak, jakby człowieka czy krasnoluda magnetycznie przyciągało złote ziarnko piasku leżące w trawie. Ustalmy to raz na zawsze – smoków nie interesuje złoto. Więc skąd te historie o górach skarbów w smoczych jaskiniach? Przede wszystkim ludzka skłonność do wyolbrzymiania i koloryzowania. Jeśli komuś faktycznie uda się zabić smoka i splądrować jego kryjówkę, to znajdzie w niej na pewno broń i ozdoby z reguły noszone przez ludzi ze wszystkich klas społecznych – ofiar smoka. Nic poza tym, chyba że smoka zwabi wspaniała możliwość ukrycia się w labiryntach tuneli krasnoludzkich twierdz bądź korytarzach zamków ludzi. Wtedy, po usmażeniu wszystkiego co żywe wewnątrz, odziedziczy ich materialną spuściznę, ze skarbami włącznie.

Co innego smoki Chaosu. Jakakolwiek by nie była ich geneza (być może któryś z gadów przypadkowo zeżarł spaczeń, być może zostały poddane magicznym wpływom magów, opętane przez demony, i tym podobne), smoki Chaosu posiadają całą gamę cech zupełnie odmiennych od zwykłych smoków. Mogą być zmutowane. Mogą pożądać bogactw czy czegokolwiek innego i w związku z tym robić rzeczy, do których zwykłe smoki nie byłyby zdolne. Mogą mówić. Mogą być magiczne i mogą rzucać czary. Mogą nawet ziać lodem albo kwasem. Cokolwiek wymyślisz, Mistrzu Gry, będzie to dobre (jeśli będzie źródłem dobrej zabawy).

Tak więc dla gry największe znaczenie ma fakt, że smoki mogą całkiem licznie zamieszkiwać odludne tereny, polując na wszystko co się rusza i niemiłosiernie utrudniać graczom dotarcie do założonych celów. Smoki Chaosu mogą być głównymi przeciwnikami w całych kampaniach. Zabójca smoków na szlaku przygody nigdy nie da rady pokonać smoka bez porządnego wsparcia innych wysoko wykwalifikowanych wojowników. Pisząc „zabójca smoków” mam na myśli każdego wojownika, którego celem jest ukatrupienie smoka, a nie tylko psychopatycznego, wydziaranego od czuba po pięty krasnoluda.

Jak zwykle oczekuję komentarzy i uwag, zachęcam do dzielenia się własnymi przemyśleniami!


Zamów subskrypcję tego bloga – będziesz informowany o nowych postach e-mailem.

Odwiedź sklep z grami: www.rebel.pl

Reklamy

~ - autor: malleusbellum w dniu 16 kwietnia 2007.

Komentarze 2 to “Władcy Ognia – czyli smoki w warhammerze”

  1. Zachęcam do odwiedzenia mojego bloga w okolicach tego weekendu…oczywiśćie wszystkich zainteresowanych smoczymi sprawami w WFRP a dokładniej skad się wzięły kto ich był praojcem etc etc. Oczywiście wszystko poparte wiedzą o Starym Swiecie. Pozdrawiam.

  2. Nie omieszkam, nie omieszkam… 😀 Pozdrawiam gorąco!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: